Masz pytanie? Zadzwoń: +48-32-724-39-41

Aktualności

HomeHome

Rumunia – ulubione, choć niesforne dziecko UE

Rumunia nie wzbudza teraz większego zainteresowania na scenie międzynarodowej, tymczasem nadal przechodzi burzliwą transformację. Nie bardzo wiadomo, jak sobie z nią radzi. Niedawny powrót na ścieżkę wzrostu nie musi oznaczać końca problemów.

„Kraj smutny, pełen humoru” – napisali o niej już w tytule swojej książki o Rumunii Adam Burakowski i Marius Stan. Ostatnio słyszymy o nim albo z racji wydarzeń politycznych, np. nadchodzących wyborów prezydenckich (w listopadzie odejdzie obecny prezydent Traian Basescu), albo strategicznych, bowiem w przeciwieństwie do Budapesztu i większości państw wyszehradzkich, a podobnie jak warszawa Bukareszt ma jednoznacznie prozachodnie (i stawiające na NATO) stanowisko w kontekście kryzysu i wojny na Ukrainie. Tylko czasami tematyka rumuńska trafiała na czołówki światowych mediów, zazwyczaj zresztą w nieprzychylnym kontekście. Na przykład całkiem niedawno głośno było o rumuńskich (romskich) emigrantach we Włoszech, Francji i Hiszpanii. O tym, jak ten kraj wygląda od środka, wiemy o wiele mniej.

Uciekają zamiast budować

Rumunia bogatym państwem nie była i nie jest. Z szacowanym na koniec 2013 r. dochodem w sile nabywczej rzędu 290 mld dol. znajduje się dokładnie w połowie piątej dziesiątki państw pod względem wielości gospodarki (13. gospodarka w UE). Ma więc potencjał mniej więcej o połowę mniejszy od Polski, podczas gdy legitymuje się terytorium niewiele mniejszym od naszego terytorium (239 km kw.).

Specyfiką tego państwa jest jeden z najniższych w Unii Europejskiej (do którejRumunia przystąpiła 1 stycznia 2007 r.) poziom urbanizacji (53 proc.). Oznacza to, że niemal połowa ludności żyje nadal na wsiach i z rolnictwa. Mało wydajnego, bowiem sektor rolny daje zaledwie 6,5–7 proc. PKB, natomiast zatrudnia aż 30 proc. siły roboczej.

Nic dziwnego, że na terenie malowniczego, górzystego Siedmiogrodu nadal można spotkać rozległe i aktywne wsie – o ile nie są węgierskie (a takich tam niemało), gdyż te właśnie wymierają. Młodzież z nich ucieka, korzystając ze szczodrej oferty węgierskiego premiera Viktora Orbána, który zaproponował tamtejszym Węgrom podwójne obywatelstwo. Masowo skorzystali, ale sami przyznają, że interesuje ich bardziej wiza Schengen, a nie jakiś patriotyczny poryw. Bronią się pod tym względem, jak zawsze w historii, węgierscy górale, czyli Seklerzy (mniejszość szacowana na 700 tys. osób), zamieszkali w środku kraju, na północ od Braszowa. Tam akurat wioski są najbardziej zadbane i żywe.

Mimo że reżimowi Nicolae Ceausescu w latach 70. i 80. XX w. udało się pozbyć (czyt. sprzedać za niemieckie marki) jedną z tradycyjnych tutejszych grup etnicznych – Sasów, znakiem szczególnym Rumunii pozostaje wieloetniczność. Pozostali Węgrzy i Seklerzy (6,5–7 proc. z 20 mln ludności), a także Ukraińcy, Tatarzy, Mołdawianie czy Czango (węgierskojęzyczna mniejszość ze wschodu kraju). Największym wyzwaniem jest jednak kwestia romska, prowadząca m.in. do wysokiego poziomu bezrobocia (oficjalnie 7,5 proc. i prawie 27 proc. wśród młodzieży), a także napięć społecznych, choć – szczęśliwie – nie międzyetnicznych.

Powrót tygrysa?

Rumunia doświadczyła kryzysu po 2008 roku jak wszyscy w UE. Straciła wtedy pozycję szybko rozwijającego się gospodarczego tygrysa. Przez trzy lata trwała recesja, a proces zakończył się podpisaniem umowy z MFW, Europejskim Bankiem Centralnym i Europejskim Bankiem Odbudowy i Rozwoju (w tej właśnie kolejności co do przydzielonych środków) na pakiet pomocowo-stablizacyjny w wysokości 26 mld dol. Do tego doszły dwa kolejne porozumienia i kredyty stand by z lat 2011 i 2013 (odpowiednio 6,6 i 5,4 mld dol.) na – jak to ujęto w oficjalnych komunikatach – promowanie dyscypliny fiskalnej, wspieranie reform strukturalnych i umacnianie stabilności sektora finansowego. Kraj jednak nadal boryka się z deficytem budżetowym rzędu 2,5 proc. PKB. Jego dług publiczny, szacowany na około 39 proc. PKB, jest jednak jednym z najniższych w UE. Za to zadłużenie zagraniczne – 131,6 mld dol. na koniec 2013 r. – jest wysokie i stale rośnie, co też może budzić zaniepokojenie.

Właśnie dzięki tym kredytom, jak się podkreśla, kraj wszedł ponownie na ścieżkę wzrostu (3,5 proc. w 2013 r., w 2014 r. też ma sięgnąć powyżej 2 proc.) i dynamicznie zwiększa obroty handlowe, szczególnie z największymi partnerami, czyli kolejno (w eksporcie i imporcie) z Niemcami, Włochami, Francją, Węgrami i Turcją.

Ważnym, odczuwalnym i widocznym na rynku dostawcą towarów (spożywczych, drobnego przemysłu, kosmetyków czy chemii użytkowej) jest również Polska, która z 4,4-proc. udziałem w 2013 r. zajęła nawet piąte miejsce w tamtejszym imporcie.

Rumunię różni od sąsiadów to, że jako państwo posiadająca własne surowce energetyczne nie jest uzależniona od Rosji i Wschodu (choć obecni już tutaj Chińczycy mocno się do tego rynku dobijają).

Obecność i członkowstwo w UE widać już niemal na każdym kroku. Przede wszystkim w postaci nowych dróg, mostów i infrastruktury, w tym także właśnie budowanej autostrady A1 prowadzącej z Bukaresztu na zachód, w kierunku Aradu i węgierskiej granicy (przejście Nadlac). Ukończono już także 202-km. odcinek autostrady A2 ze stolicy do nadmorskiej Konstancy, a w realizacji jest także autostrada A3 (łącznie w grudniu 2013 r. było 639 km autostrad). Kto zna fatalne rumuńskie drogi sprzed lat, co jest również osobistym doświadczeniem autora tego tekstu, będzie częstokroć pozytywnie zaskoczony.

Mali wiejscy przedsiębiorcy

Drugi wymiar unijnej obecności to środki dotacje i subwencje w ramach Wspólnej Polityki Rolnej, które ostatnio mogą sięgać nawet 166 euro do 1 ha. Chodzi przede wszystkim o wspieranie małej przedsiębiorczości na wsi – od banków spółdzielczych po małe i średnie przedsiębiorstwa pracujące na rzecz rolnictwa czy rodzinne pensjonaty w tradycyjnych domach. Na razie nie budzi natomiast społecznego sprzeciwu przeprowadzona w początkach roku deregulacja, na mocy której obcy inwestorzy będą mogli wejść na rumuńską wieś (szacuje się, że już około 10 proc. rumuńskich ziem jest w obcych rękach i nie chodzi o mieszkającą tu nierumuńską ludność).

Nic dziwnego, że poziom społecznej akceptacji dla członkowstwa w UE jest wysoki. Bruksela patrzy natomiast na znowu szybko rosnącą gospodarkę, a na przełomie 2013 i 2014 r. nawet najszybciej w UE (indeks na giełdzie w Bukareszcie wzrósł o ponad 20 proc. w ciągu minionego roku!) jako na swe ulubione, choć może trochę niesforne dziecko. Chwali się otwartość tej gospodarki, np. to, że liniowy podatek CIT i PIT pozostają na poziomie 16 proc. Pozytywnie ocenia się fakt, że w 2013 r. aż 69,6 proc. rumuńskiego eksportu i 75,7 importu należało do państw UE.

Polityka miesza się z gospodarką

Podstawowe wyzwanie stojące przed Rumunią to jakość jej rządów i zarządzających gospodarką (często chodzi, niestety, o te same osoby). Stopień korupcji jest tu bardzo wysoki. Według bodaj najbardziej wiarygodnego badania Transparency International i jej wskaźnika CPI (Corruption Perception Index), w 2013 r. Rumuniaznalazła się na 69. miejscu, niewiele przed Bułgarią (77.), a za innymi państwami z regionu (Słowacja – 61., Czechy i Chorwacja – 57., Węgry – 47. i Polska –38.).

Lista skandali korupcyjnych w tym kraju jest niezmiernie bogata i obejmuje, by wymienić tylko osoby prawomocnie skazane, całą listę prominentów – od byłego premiera Adriana Nastase po ministrów (np. obrony, rolnictwa, czy komunikacji) i szefa sztabu generalnego armii, o parlamentarzystach, senatorach czy merach miast nie wspominając. Łącznie znajduje się na tej liście blisko 50 osób, co jednoznacznie świadczy o skali zjawiska. W 2014 roku kraj żył kolejną aferą, tym razem w wydaniu brata obecnego prezydenta.

Właśnie przejrzystość życia publicznego oraz konieczność oddzielenia interesów prywatnych od publicznych i państwowych wskazuje się we wszystkich opracowaniach i analizach dotyczących Rumunii jako warunki sine qua non powrotu na ścieżkę szybkiego wzrostu i dalszego rozwoju oraz koniecznej modernizacji. Żeby tygrys nie był chromy, musi się oczyścić.

Zarówno jakość rządzenia, jak trzymanie się zasad państwa prawnego pozostawiają wiele do życzenia, a nadmierny wpływ szarej strefy na życie publiczne od dawna jest przedmiotem troski wielu autorów, w tym Constantina Ciupagei, Simony Ilie i Rainera Nefa, w ich przenikliwym studium tamtejszej transformacji jeszcze z końca lat 90. XX w.

Wiele wskazuje na to, że od tamtej pory nie uporano się z istniejącymi od początku burzliwej transformacji podstawowymi bolączkami. W efekcie nawet Komisja Europejska w swych ostatnich raportach porównuje polityczno-gospodarcze oraz społeczno-gospodarcze zjawiska i procesy zachodzące w Rumunii do tych na Bałkanach, a nie w Europie Środkowej i Wschodniej. W tych raportach do mankamentów życia w kraju dodaje się jeszcze populizm, szybko rosnące rozwarstwienie, niski poziom społecznego zaufania do elit wyrażający się m.in. w niskiej frekwencji wyborczej, nadmiar polityki w gospodarce i vice versa oraz „impotencję państwa” (wyliczono np., że do centralnego budżetu trafia zaledwie 52 proc. środków zebranych z podatku VAT).

Mamy więc „kraj smutny pełen humoru”; są powody do zadowolenia, ale nie mniejsze do troski. Ma rację Carina Murafa z Instytutu Aspen w Bukareszcie, gdy pisze w studium z lutego 2014 r.: „dalsze polityczne manipulacje nie zaprowadzą nas bliżej do prawdziwej gospodarczej transformacji”. Nadmiernie związki polityki z gospodarką są przekleństwem i tylko zerwanie tego jak dotąd gordyjskiego węzła dałoby szansę, by w ślad zanotowanym ostatnio ponownie wzrostem przyszła także prawdziwa modernizacja i renesans tego ciekawego choć nieco zapomnianego kraju.

Autor tekstu: Bogdan Góralczyk

źródło: obserwatorfinansowy.pl

Otwarta-licencja

 

Uznanie transakcji za wewnątrzwspólnotową dostawę towarów oraz możliwość zastosowania 0% stawki podatku VAT

Rodzaj dokumentu: interpretacja indywidualna
Sygnatura: IPTPP2/443-958/13-2/JS
Autor: Dyrektor Izby Skarbowej w Łodzi

 

INTERPRETACJA INDYWIDUALNA

Na podstawie art. 14b § 1 i § 6 ustawy z dnia 29 sierpnia 1997 r. Ordynacja podatkowa (Dz. U. z 2012 r., poz. 749, z późn. zm.) oraz § 5a rozporządzenia Ministra Finansów z dnia 20 czerwca 2007 r. w sprawie upoważnienia do wydawania interpretacji przepisów prawa podatkowego (Dz. U. Nr 112, poz. 770, z późn. zm.) Dyrektor Izby Skarbowej w Łodzi działający w imieniu Ministra Finansów stwierdza, że stanowisko – przedstawione we wniosku z dnia 9 grudnia 2013 r. (data wpływu 11 grudnia 2013 r.) o wydanie pisemnej interpretacji przepisów prawa podatkowego dotyczącej podatku od towarów i usług w zakresie uznania transakcji za wewnątrzwspólnotową dostawę towarów oraz możliwości zastosowania 0% stawki podatku VAT – jest prawidłowe.

UZASADNIENIE

W dniu 11 grudnia 2013 r. został złożony ww. wniosek o wydanie interpretacji indywidualnej dotyczącej podatku od towarów i usług w zakresie uznania transakcji za wewnątrzwspólnotową dostawę towarów oraz możliwości zastosowania 0% stawki podatku VAT.

We wniosku przedstawiono następujący stan faktyczny.

W dniach 16.04.2013 r. – 24.04.2013 r. spółka X Sp. z o.o. (Wnioskodawca) dokonała sprzedaży towarów na rzecz kontrahenta z Rumunii. W momencie przeprowadzenia transakcji Spółka była zarejestrowana jako podatnik VAT UE. Towary, będące przedmiotem transakcji, zostały dostarczone z Polski do Rumunii, opuściły więc terytorium Polski i zostały przetransportowane do Rumunii, co przedstawia zebrana dokumentacja będąca w posiadaniu Zainteresowanego.
Przed dokonaniem dostawy do Rumunii Wnioskodawca wystąpił z prośbą do kontrahenta rumuńskiego o przeprowadzenie procedury rejestracji na potrzeby transakcji wewnątrzwspólnotowych. W dniu 16.04.2013 r. Ministerstwo Gospodarki i Finansów w Rumunii wydało certyfikat rejestracji do celów VAT określający nadanie w dniu 10.04.2013 r. numeru z przedrostkiem RO do transakcji wewnątrzwspólnotowych. Dokument ten został przesłany przez kontrahenta rumuńskiego do Spółki drogą elektroniczną. Procedura uzyskania aktywnego NIP do transakcji wewnątrzwspólnotowych została zakończona w dniu 22.05.2013 r. – w tym dniu NIP kontrahenta rumuńskiego był aktywny w systemie VIES. W dniu dokonania dostawy nabywca nie posiadał więc aktywnego NIP dla transakcji wewnątrzwspólnotowych, ponieważ był w trakcie przeprowadzania procedury rejestracji, która jest długotrwała i skomplikowana na terenie Rumunii. Ze względu na podjęte zobowiązania i pomimo niezakończonej przez kontrahenta rumuńskiego rejestracji jako podatnika podatku VAT zidentyfikowanego na potrzeby transakcji wewnątrzwspólnotowych Wnioskodawca dokonał dostawy towarów na rzecz kontrahenta rumuńskiego.
W dniu 15.05.2013 r. Zainteresowany wystawił faktury sprzedaży za dokonaną dostawę towarów ze stawką VAT 0% traktując transakcję jako wewnątrzwspólnotową. W deklaracji podatkowej VAT złożonej za miesiąc maj 2013 r. Wnioskodawca wykazał sprzedaż towarów na rzecz kontrahenta rumuńskiego jako wewnątrzwspólnotową dostawę towarów. Z informacji przekazanych przez kontrahenta rumuńskiego wynika, że wykazał on opisaną transakcję jako wewnątrzwspólnotowe nabycie towarów.

W związku z powyższym opisem zadano następujące pytanie.

Czy Wnioskodawca miał prawo uznać transakcję przemieszczenia towarów z Polski do Rumunii za wewnątrzwspólnotową dostawę towarów i zastosować stawkę VAT 0%, pomimo iż odbiorca tych towarów – podmiot rumuński – w chwili dokonania tej transakcji rozpoczął, ale nie zakończył procedury rejestracji jako podatnik podatku VAT zidentyfikowany na potrzeby transakcji wewnątrzwspólnotowych…

Zdaniem Wnioskodawcy, przemieszczenie towarów z Polski do Rumunii na warunkach określonych powyżej stanowi wewnątrzwspólnotową dostawę towarów. Spółka działała w dobrej wierze i spełniła wszystkie wymogi określone przepisami prawa krajowego niezbędne do uznania danej transakcji za wewnątrzwspólnotową dostawę towarów, do której można zastosować 0% stawkę VAT, z wyjątkiem jednego, tj. zakończenia rejestracji kontrahenta rumuńskiego jako podatnika VAT na potrzeby transakcji wewnątrzwspólnotowych, co było spowodowane skomplikowaną i długotrwałą procedurą rejestracji do transakcji wewnątrzwspólnotowych w Rumunii. Kontrahent rumuński wystąpił w przedmiotowej transakcji w charakterze podatnika wykazując dokonaną transakcję jako wewnątrzwspólnotowe nabycie towarów.
Zgodnie z art. 138 ust. 1 Dyrektywy 2006/112/WE Rady z dnia 28 listopada 2006 r. w sprawie wspólnego systemu podatku od wartości dodanej państwa członkowskie zwalniają dostawy towarów wysyłanych lub transportowanych do miejsca przeznaczenia znajdującego się poza terytorium danego państwa, ale na terytorium Wspólnoty, przez sprzedawcę, przez nabywcę lub na ich rzecz, dokonane dla innego podatnika lub osoby prawnej niebędącej podatnikiem, działających w takim charakterze w państwie członkowskim innym niż państwo rozpoczęcia wysyłki lub transportu towarów. Natomiast art. 131 wymienionej dyrektywy stanowi, że zwolnienia przewidziane między innymi w art. 138 dyrektywy stosuje się bez uszczerbku dla innych przepisów wspólnotowych i na warunkach ustalanych przez państwa członkowskie w celu zapewnienia prawidłowego i prostego stosowania tych zwolnień oraz zapobieżenia wszelkim możliwym przypadkom uchylania się od opodatkowania, unikania opodatkowania i nadużyć.
Według art. 288 Traktatu o funkcjonowaniu Unii Europejskiej dyrektywa wiąże każde państwo członkowskie, do którego jest kierowana, w odniesieniu do rezultatu, który ma być osiągnięty. Zgodnie z utrwalonym orzecznictwem Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej „wynikające z dyrektywy zobowiązanie państw członkowskich do osiągnięcia rezultatu w niej wskazanego, jak również powinność podjęcia wszelkich właściwych środków ogólnych lub szczególnych w celu zapewnienia wykonania tego zobowiązania, ciążą na wszystkich organach tych państw” (sprawa C-555/07 Kücükdeveci). Wynika z tego, że wszystkie organy administracji publicznej są zobowiązane tak wykładać przepisy prawa krajowego, by osiągnąć cel dyrektywy 2003/112/WE.
Natomiast jeśli w drodze wykładni prawa krajowego nie da się osiągnąć rezultatów zamierzonych dyrektywą, to przepisy dyrektywy stosuje się bezpośrednio, zgodnie z zasadą bezpośredniego skutku wertykalnego prawa europejskiego (C-138/07 Cobelfret, teza 58; C-188/89 Foster v British Gas).
Stanowisko w sprawie analogicznej do niniejszej zajął Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej w wyroku z 27 września 2012 r. (sprawa C-587/10). Trybunał Sprawiedliwości uznał, że państwa członkowskie mają prawo wprowadzenia przepisów mających na celu zapewnienie prawidłowego poboru podatku i zapobiegania oszustwom z zastrzeżeniem, iż nie będą one wychodzić poza to, co jest konieczne dla osiągnięcia takich celów. Środki te nie mogą być wykorzystywane w sposób podważający neutralność podatku VAT, która to zasada wymaga, aby zwolnienie z podatku VAT było przyznane, gdy zostaną spełnione wymogi merytoryczne, nawet jeśli niektóre wymogi formalne zostały pominięte przez podatnika – co odpowiada sytuacji zaistniałej w niniejszym przypadku, kiedy to procedura rejestracji kontrahenta z Rumunii jako podatnika VAT do celów wewnątrzwspólnotowych transakcji została przedłużona ze względów proceduralnych.
Ponadto Naczelny Sąd Administracyjny w wyroku z dnia 11 marca 2010 r. o sygn. akt I FSK 1941/08 stwierdził, że w przypadku gdy spełnienie pozostałych warunków z art. 42 ustawy o VAT jest faktem niekwestionowanym, należy dokonać wykładni celowościowej, zgodnie z którą sam brak rejestracji nie może niweczyć uznania danej czynności za wewnątrzwspólnotową dostawę towarów uprawniającą do zastosowania stawki 0%, określonej w art. 41 ust. 3 ustawy.
Dyrektor Izby Skarbowej w Bydgoszczy w interpretacji ITPP2/443-467/12/AW z dnia 06.07.2012 r. powołał się na wyrok TSUE z dnia 27 września 2007 r. w sprawie C-409/04 (pkt 70). Zgodnie z wyrokiem TSUE wewnątrzwspólnotowa dostawa towaru i wewnątrzwspólnotowe nabycie tego towaru stanowią w rzeczywistości jedną i tę samą czynność gospodarczą, nawet jeśli jest ona źródłem różnych praw i obowiązków zarówno dla stron, jak i dla organów podatkowych zainteresowanych państw członkowskich. Zatem każdemu wewnątrzwspólnotowemu nabyciu towarów opodatkowanemu w państwie członkowskim, w którym zakończono wewnątrzwspólnotową wysyłkę lub wewnątrzwspólnotowy transport towarów, zgodnie z art. 28a ust. 1 lit. a akapit pierwszy Szóstej Dyrektywy Rady 77/388/EWG z dnia 17 maja 1977 r. w sprawie harmonizacji ustawodawstw państw członkowskich w odniesieniu do podatków obrotowych – wspólny system podatku od wartości dodanej ujednolicona podstawa wymiaru podatku, odpowiada dostawa zwolniona z opodatkowania w państwie członkowskim, w którym ta wysyłka lub transport zostały rozpoczęte, zgodnie z art. 28c część A lit. a akapit pierwszy tej dyrektywy. Wynika z tego, że zwolnienie od podatku dostawy wewnątrzwspólnotowej odpowiadającej nabyciu wewnątrzwspólnotowemu pozwala na unikanie podwójnego opodatkowania, a tym samym naruszania zasady neutralności podatkowej, na której zasadza się wspólny system podatku VAT.
Niedopuszczalne jest stosowanie przepisów, które w istocie prowadzą do podwójnego opodatkowania tej samej czynności (w przypadku niniejszej sprawy zarówno u dostawcy, jak i u nabywcy), co powoduje naruszenie jednej z podstawowych zasad funkcjonowania podatku od towarów i usług, tj. zasady neutralności, o której mówi także TSUE w przywołanym wyżej wyroku. W orzeczeniu tym, będącym częścią konsekwentnej linii orzeczniczej, Trybunał, odwołując się do zasady pewności prawa i proporcjonalności, podkreślał, że państwa członkowskie nie mogą wykraczać swoimi działaniami poza to, co jest niezbędne do realizacji celu wyznaczonego przez regulacje wspólnotowe. W okolicznościach faktycznych każdej konkretnej sprawy oceny działań podatnika należy dokonywać z uwzględnieniem tych właśnie zasad, zwłaszcza w sytuacji, gdy czynność wewnątrzwspólnotowej dostawy towaru, określona w dyrektywie, została faktycznie dokonana, a tylko warunek wprowadzony przepisami prawa krajowego, i to o charakterze formalnym, może uniemożliwiać zakwalifikowanie tej czynności jako wewnątrzwspólnotowej dostawy towarów i ewentualnie stanowić podstawę do pozbawienia prawa do zastosowania preferencyjnej stawki VAT.
W przedmiotowej sprawie dotyczącej wewnątrzwspólnotowej dostawy towarów z Polski do Rumunii spełnione zostały wymogi wskazane w art. 138 ust. 1 Dyrektywy 2006/112/WE z dnia 28 listopada 2006 r. w sprawie wspólnego systemu podatku od wartości dodanej, gdyż towar został przetransportowany z jednego do drugiego kraju UE, opuścił terytorium Polski, a prawo rozporządzania towarem jak właściciel zostało przeniesione na nabywcę. Dostawa została dokonana przez podatnika mającego nadany NIP unijny na rzecz kontrahenta z Rumunii, który to kontrahent wykazał daną transakcję jako wewnątrzwspólnotowe nabycie towarów i od tej transakcji zapłacił podatek VAT – co oznacza, że działał w charakterze podatnika w opisanej transakcji.
Przed dokonaniem dostawy Spółka poprosiła kontrahenta rumuńskiego o przeprowadzenie procedury rejestracji na potrzeby transakcji wewnątrzwspólnotowych. W dniu 16.04.2013 r. został wystawiony dokument dla kontrahenta rumuńskiego w postaci certyfikatu, potwierdzający nadanie w dniu 10.04.2013 r. numeru NIP dla transakcji wewnątrzwspólnotowych, jednak procedura rejestracji zakończyła się dopiero 22.05.2013 r. W omawianej transakcji wszystkie wymogi merytoryczne związane z dokonaną transakcją zostały spełnione, by uznać ją za wewnątrzwspólnotową dostawę towarów.
Nie został spełniony wymóg formalny dotyczący dokończenia rejestracji kontrahenta w Rumunii. Według Wnioskodawcy uchybienie to nie powinno mieć wpływu na zastosowanie do opisanej transakcji stawki 0%, gdyż w przeciwnym razie podważałoby to zasadę neutralności podatku od towarów i usług i spowodowałoby podwójne opodatkowanie – jednocześnie przez dostawcę i nabywcę.

W świetle obowiązującego stanu prawnego stanowisko Wnioskodawcy w sprawie oceny prawnej przedstawionego stanu faktycznego jest prawidłowe.

Zgodnie z przepisem art. 5 ust. 1 ustawy z dnia 11 marca 2004 r. o podatku od towarów i usług (Dz. U. z 2011 r. Nr 177, poz. 1054, z późn. zm.), zwanej dalej ustawą, opodatkowaniu ww. podatkiem podlegają:

  • odpłatna dostawa towarów i odpłatne świadczenie usług na terytorium kraju;
  • eksport towarów;
  • import towarów na terytorium kraju;
  • wewnątrzwspólnotowe nabycie towarów za wynagrodzeniem na terytorium kraju;
  • wewnątrzwspólnotowa dostawa towarów.

Stosownie do art. 7 ust. 1 ustawy, przez dostawę towarów, o której mowa w art. 5 ust. 1 pkt 1, rozumie się przeniesienie prawa do rozporządzania towarami jak właściciel (…).
Art. 13 ust. 1 ustawy wskazuje, iż przez wewnątrzwspólnotową dostawę towarów, o której mowa w art. 5 ust. 1 pkt 5, rozumie się wywóz towarów z terytorium kraju w wykonaniu czynności określonych w art. 7 na terytorium państwa członkowskiego inne niż terytorium kraju, z zastrzeżeniem ust. 2-8.

W myśl art. 13 ust. 2 ustawy, przepis ust. 1 stosuje się pod warunkiem, że nabywca towarów jest:

  1. podatnikiem podatku od wartości dodanej zidentyfikowanym na potrzeby transakcji wewnątrzwspólnotowych na terytorium państwa członkowskiego innym niż terytorium kraju;
  2. osobą prawną niebędącą podatnikiem podatku od wartości dodanej, która jest zidentyfikowana na potrzeby transakcji wewnątrzwspólnotowych na terytorium państwa członkowskiego innym niż terytorium kraju;
  3. podatnikiem podatku od wartości dodanej lub osobą prawną niebędącą podatnikiem podatku od wartości dodanej, działającymi w takim charakterze na terytorium państwa członkowskiego innym niż terytorium kraju, niewymienionymi w pkt 1 i 2, jeżeli przedmiotem dostawy są wyroby akcyzowe, które, zgodnie z przepisami o podatku akcyzowym, są objęte procedurą zawieszenia poboru akcyzy lub procedurą przemieszczania wyrobów akcyzowych z zapłaconą akcyzą;
  4. podmiotem innym niż wymienione w pkt 1 i 2, działającym (zamieszkującym) w innym niż Rzeczpospolita Polska państwie członkowskim, jeżeli przedmiotem dostawy są nowe środki transportu.

Zgodnie z art. 13 ust. 3 ustawy, za wewnątrzwspólnotową dostawę towarów uznaje się również przemieszczenie przez podatnika, o którym mowa w art. 15, lub na jego rzecz towarów należących do jego przedsiębiorstwa z terytorium kraju na terytorium państwa członkowskiego inne niż terytorium kraju, które zostały przez tego podatnika na terytorium kraju w ramach prowadzonego przez niego przedsiębiorstwa wytworzone, wydobyte, nabyte, w tym również w ramach wewnątrzwspólnotowego nabycia towarów, albo sprowadzone na terytorium kraju w ramach importu towarów, jeżeli mają służyć działalności gospodarczej podatnika.

Art. 13 ust. 6 ustawy, w brzmieniu obowiązującym do dnia 31 grudnia 2013 r., stanowi, że wewnątrzwspólnotowa dostawa towarów występuje, jeżeli dokonującym dostawy jest podatnik, o którym mowa w art. 15, zarejestrowany jako podatnik VAT UE zgodnie z art. 97, z zastrzeżeniem ust. 7.
Zgodnie z art. 97 ust. 1 ustawy, podatnicy, o których mowa w art. 15, podlegający obowiązkowi zarejestrowania jako podatnicy VAT czynni, są obowiązani przed dniem dokonania pierwszej wewnątrzwspólnotowej dostawy lub pierwszego wewnątrzwspólnotowego nabycia zawiadomić naczelnika urzędu skarbowego w zgłoszeniu rejestracyjnym, o którym mowa w art. 96, o zamiarze rozpoczęcia wykonywania tych czynności.
Na podstawie art. 41 ust. 1 ustawy, stawka podatku wynosi 22%, z zastrzeżeniem ust. 2-12c, art. 83, art. 119 ust. 7, art. 120 ust. 2 i 3, art. 122 i art. 129 ust. 1.
W myśl art. 146a pkt 1 ustawy, w brzmieniu obowiązującym do dnia 31 grudnia 2013 r., w okresie od dnia 1 stycznia 2011 r. do dnia 31 grudnia 2013 r., z zastrzeżeniem art. 146f, stawka podatku, o której mowa w art. 41 ust. 1 i 13, art. 109 ust. 2 i art. 110, wynosi 23%.
Stosownie do art. 41 ust. 3 ustawy, w wewnątrzwspólnotowej dostawie towarów stawka podatku wynosi 0%, z zastrzeżeniem art. 42.

W myśl art. 42 ust. 1 ustawy, wewnątrzwspólnotowa dostawa towarów podlega opodatkowaniu według stawki podatku 0%, pod warunkiem że:

  1. podatnik dokonał dostawy na rzecz nabywcy posiadającego właściwy i ważny numer identyfikacyjny dla transakcji wewnątrzwspólnotowych, nadany przez państwo członkowskie właściwe dla nabywcy, zawierający dwuliterowy kod stosowany dla podatku od wartości dodanej;
  2. podatnik przed upływem terminu do złożenia deklaracji podatkowej za dany okres rozliczeniowy, posiada w swojej dokumentacji dowody, że towary będące przedmiotem wewnątrzwspólnotowej dostawy zostały wywiezione z terytorium kraju i dostarczone do nabywcy na terytorium państwa członkowskiego inne niż terytorium kraju;
  3. podatnik składając deklarację podatkową, w której wykazuje tę dostawę towarów, jest zarejestrowany jako podatnik VAT UE.

Zgodnie z art. 42 ust. 3 pkt 1 i 3 ustawy, dowodami, o których mowa w ust. 1 pkt 2, są następujące dokumenty, jeżeli łącznie potwierdzają dostarczenie towarów będących przedmiotem wewnątrzwspólnotowej dostawy towarów do nabywcy znajdującego się na terytorium państwa członkowskiego innym niż terytorium kraju:

  • dokumenty przewozowe otrzymane od przewoźnika (spedytora) odpowiedzialnego za wywóz towarów z terytorium kraju, z których jednoznacznie wynika, że towary zostały dostarczone do miejsca ich przeznaczenia na terytorium państwa członkowskiego inne niż terytorium kraju – w przypadku gdy przewóz towarów jest zlecany przewoźnikowi (spedytorowi),
  • specyfikacja poszczególnych sztuk ładunku
    – z zastrzeżeniem ust. 4 i 5.

Stosownie do art. 42 ust. 11 ustawy, w przypadku gdy dokumenty, o których mowa w ust. 3-5, nie potwierdzają jednoznacznie dostarczenia do nabywcy znajdującego się na terytorium państwa członkowskiego innym niż terytorium kraju towarów, dowodami, o których mowa w ust. 1 pkt 2, mogą być również inne dokumenty wskazujące, że nastąpiła dostawa wewnątrzwspólnotowa, w szczególności:

  1. korespondencja handlowa z nabywcą, w tym jego zamówienie;
  2. dokumenty dotyczące ubezpieczenia lub kosztów frachtu;
  3. dokument potwierdzający zapłatę za towar, z wyjątkiem przypadków, gdy dostawa ma charakter nieodpłatny lub zobowiązanie jest realizowane w innej formie, w takim przypadku inny – dokument stwierdzający wygaśnięcie zobowiązania;
  4. dowód potwierdzający przyjęcie przez nabywcę towaru na terytorium państwa członkowskiego innym niż terytorium kraju.

Europejski Trybunał Sprawiedliwości w orzeczeniu C-409/04 w sprawie Teleos plc i inni zawarł tezę, gdzie wskazuje na główne cechy dostaw wewnątrzwspólnotowych. Jak podaje, „uznanie danej dostawy lub danego nabycia za czynności wewnątrzwspólnotowe musi być dokonywane na podstawie elementów obiektywnych, takich jak fizyczne przemieszczenie towarów pomiędzy państwami członkowskimi. (…) Wewnątrzwspólnotowe nabycie towaru następuje, a zwolnienie od podatku dostawy wewnątrzwspólnotowej znajduje zastosowanie tylko wtedy, gdy prawo do rozporządzenia towarem jak właściciel zostało przeniesione na nabywcę i gdy dostawca ustali, że towar ten został wysłany lub przetransportowany do innego państwa członkowskiego i że w wyniku wysyłki lub transportu fizycznie opuścił terytorium państwa członkowskiego dostawy”.
Zatem należy uznać, że dostawa wewnątrzwspólnotowa oznacza dostawę towarów, a więc musi nastąpić przeniesienie prawa do rozporządzenia towarem jak właściciel, towar musi być transportowany pomiędzy dwoma państwami członkowskimi Wspólnoty, a transakcje muszą być dokonywane pomiędzy podatnikami tych państw członkowskich.
Wskazać należy, że artykuł 42 ust. 1 pkt 1 ustawy nie wskazuje, w jaki sposób należy uzyskać potwierdzenie faktu, iż nabywca posiada właściwy i ważny numer identyfikacyjny dla potrzeb wewnątrzwspólnotowych transakcji nadany przez państwo członkowskie. Bazę tych numerów zawiera system VIES, który jest systemem informatycznym, umożliwiającym państwom członkowskim Unii Europejskiej wymianę informacji o dokonywanych transakcjach wewnątrzwspólnotowych. Zapewnia on również dostęp do bazy danych numerów identyfikacyjnych podatników VAT, stosowanych w transakcjach wewnątrzwspólnotowych.
Z opisu sprawy wynika, że w dniach 16.04.2013 r. – 24.04.2013 r. Wnioskodawca dokonał sprzedaży towarów na rzecz kontrahenta z Rumunii. W momencie przeprowadzenia transakcji Spółka była zarejestrowana jako podatnik VAT UE. Towary, będące przedmiotem transakcji, zostały dostarczone z Polski do Rumunii, opuściły więc terytorium Polski i zostały przetransportowane do Rumunii, co przedstawia zebrana dokumentacja będąca w posiadaniu Zainteresowanego. Przed dokonaniem dostawy do Rumunii Wnioskodawca wystąpił z prośbą do kontrahenta rumuńskiego o przeprowadzenie procedury rejestracji na potrzeby transakcji wewnątrzwspólnotowych. W dniu 16.04.2013 r. Ministerstwo Gospodarki i Finansów w Rumunii wydało certyfikat rejestracji do celów VAT określający nadanie w dniu 10.04.2013 r. numeru z przedrostkiem RO do transakcji wewnątrzwspólnotowych. Dokument ten został przesłany przez kontrahenta rumuńskiego do Spółki drogą elektroniczną. Procedura uzyskania aktywnego NIP do transakcji wewnątrzwspólnotowych została zakończona w dniu 22.05.2013 r. – w tym dniu NIP kontrahenta rumuńskiego był aktywny w systemie VIES. W dniu dokonania dostawy nabywca nie posiadał więc aktywnego NIP dla transakcji wewnątrzwspólnotowych, ponieważ był w trakcie przeprowadzania procedury rejestracji, która jest długotrwała i skomplikowana na terenie Rumunii. Ze względu na podjęte zobowiązania i pomimo niezakończonej przez kontrahenta rumuńskiego rejestracji jako podatnika podatku VAT zidentyfikowanego na potrzeby transakcji wewnątrzwspólnotowych Wnioskodawca dokonał dostawy towarów na rzecz kontrahenta rumuńskiego.
W dniu 15.05.2013 r. Zainteresowany wystawił faktury sprzedaży za dokonaną dostawę towarów ze stawką VAT 0% traktując transakcję jako wewnątrzwspólnotową. W deklaracji podatkowej VAT złożonej za miesiąc maj 2013 r. Wnioskodawca wykazał sprzedaż towarów na rzecz kontrahenta rumuńskiego jako wewnątrzwspólnotową dostawę towarów. Z informacji przekazanych przez kontrahenta rumuńskiego wynika, że wykazał on opisaną transakcję jako wewnątrzwspólnotowe nabycie towarów.
Mając na uwadze przedstawiony opis sprawy oraz powołane przepisy prawa należy wskazać, że jeżeli w przedmiotowej sprawie nastąpiło rzeczywiste przemieszczenie towarów z terytorium Polski na terytorium Rumunii, w celu przeniesienia na konkretny podmiot prawa do rozporządzania wywożonym towarem jak właściciel, to tym samym transakcja ta spełnia przesłanki uznania jej za wewnątrzwspólnotową dostawę towarów. Przy czym, jeżeli w okolicznościach niniejszej sprawy w dniu 16.04.2013 r. Ministerstwo Gospodarki i Finansów w Rumunii wydało kontrahentowi z Rumunii certyfikat rejestracji do celów VAT określający nadanie w dniu 10.04.2013 r. numeru z przedrostkiem RO do transakcji wewnątrzwspólnotowych, to pomimo iż procedura uzyskania aktywnego NIP do transakcji wewnątrzwspólnotowych została zakończona w dniu 22.05.2013 r., to należy stwierdzić, że został spełniony warunek z art. 42 ust. 1 pkt 1 ustawy. W przypadku więc, gdy Wnioskodawca przed upływem terminu do złożenia deklaracji podatkowej za dany okres rozliczeniowy posiada w swojej dokumentacji dowody, że towary będące przedmiotem wewnątrzwspólnotowej dostawy zostały wywiezione z terytorium kraju i dostarczone do nabywcy na terytorium Rumunii, to Zainteresowany, będący zarejestrowanym jako czynny podatnik VAT UE, ma prawo do zastosowania stawki podatku VAT w wysokości 0%.
Tym samym stanowisko Wnioskodawcy należało uznać za prawidłowe.

Interpretacja dotyczy zaistniałego stanu faktycznego przedstawionego przez Wnioskodawcę i stanu prawnego obowiązującego w dacie zaistnienia zdarzenia w przedstawionym stanie faktycznym.

Wskazać należy, że wydana interpretacja dotyczy tylko sprawy będącej przedmiotem wniosku (zapytania) Zainteresowanego. Inne kwestie przedstawione w opisie sprawy, które nie zostały objęte pytaniem, nie mogą być – zgodnie z art. 14b § 1 Ordynacji podatkowej – rozpatrzone.
Zaznacza się także, że zgodnie z art. 14b § 3 ustawy Ordynacja podatkowa, składający wniosek o wydanie interpretacji indywidualnej obowiązany jest do wyczerpującego przedstawienia stanu faktycznego (zdarzenia przyszłego). Organ jest ściśle związany przedstawionym we wniosku stanem faktycznym (zdarzeniem przyszłym). Zainteresowany ponosi ryzyko związane z ewentualnym błędnym lub nieprecyzyjnym przedstawieniem we wniosku opisu stanu faktycznego (zdarzenia przyszłego). Interpretacja indywidualna wywołuje skutki prawnopodatkowe tylko wtedy, o ile rzeczywisty stan faktyczny sprawy będącej przedmiotem interpretacji pokrywał się będzie z opisem stanu faktycznego (zdarzenia przyszłego) podanym przez Wnioskodawcę w złożonym wniosku. W związku z powyższym, w przypadku zmiany któregokolwiek elementu przedstawionego we wniosku opisu sprawy, udzielona odpowiedź traci swą aktualność.
Jednocześnie zaznacza się, że od 1 stycznia 2014 r. przepis art. 13 ust. 6 ustawy otrzymał brzmienie: wewnątrzwspólnotowa dostawa towarów występuje, jeżeli dokonującym dostawy jest podatnik, o którym mowa w art. 15, u którego sprzedaż nie jest zwolniona od podatku na podstawie art. 113 ust. 1 i 9, z zastrzeżeniem ust. 7.
Z kolei art. 146a pkt 1 ustawy brzmi następująco: w okresie od dnia 1 stycznia 2011 r. do dnia 31 grudnia 2016 r., z zastrzeżeniem art. 146f, stawka podatku, o której mowa w art. 41 ust. 1 i 13, art. 109 ust. 2 i art. 110, wynosi 23%.

Stronie przysługuje prawo do wniesienia skargi na niniejszą interpretację przepisów prawa podatkowego z powodu jej niezgodności z prawem. Skargę wnosi się do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego po uprzednim wezwaniu na piśmie organu, który wydał interpretację – w terminie 14 dni od dnia, w którym skarżący dowiedział się lub mógł się dowiedzieć o jej wydaniu – do usunięcia naruszenia prawa (art. 52 § 3 ustawy z dnia 30 sierpnia 2002 r. Prawo o postępowaniu przed sądami administracyjnymi – Dz. U. z 2012 r., poz. 270, z późn. zm.). Skargę do WSA wnosi się (w dwóch egzemplarzach – art. 47 ww. ustawy) w terminie trzydziestu dni od dnia doręczenia odpowiedzi organu na wezwanie do usunięcia naruszenia prawa, a jeżeli organ nie udzielił odpowiedzi na wezwanie, w terminie sześćdziesięciu dni od dnia wniesienia tego wezwania (art. 53 § 2 ww. ustawy).
Skargę wnosi się za pośrednictwem organu, którego działanie lub bezczynność są przedmiotem skargi (art. 54 § 1 ww. ustawy) na adres: Izba Skarbowa w Łodzi, Biuro Krajowej Informacji Podatkowej w Piotrkowie Trybunalskim, ul. Wronia 65, 97-300 Piotrków Trybunalski.

Nawet Rumunia, Bułgaria i Rosja mają lepiej rozwinięty system PPP

Wciąż mamy bardzo mało projektów realizowanych w ramach partnerstwa publiczno-prywatnego, a większość ogłaszanych w Polsce przetargów na inwestycje w tej formule kończy się fiaskiem. Bez zachęty ze strony rządu i wcale nie skomplikowanej zmiany prawa to się nie zmieni.

Sektor publiczny w Polsce musi ograniczać dług lub przynajmniej nie zwiększać obecnego zadłużenia. Samorządy zmusza do tego m.in. nowy, bardziej rygorystyczny wskaźnik zadłużenia, który zacznie je obowiązywać od 2014 roku. Jednocześnie te same samorządy dostaną w latach 2014–2020 więcej niż dotychczas środków unijnych na inwestycje z tzw. regionalnych programów operacyjnych. By je wydać, będą jednak musiały mieć pieniądze na wkład własny. Jak je znaleźć?

Jednym z najlepszych sposobów wydaje się realizacja przynajmniej części inwestycji przy użyciu partnerstwa publiczno-prywatnego (PPP). W krajach UE zobowiązania partnera publicznego – pod pewnymi warunkami – nie są doliczane do jego zadłużenia. Te warunki to przede wszystkim wzięcie na siebie przez partnera prywatnego ryzyka związanego z budową oraz jednego z dwóch innych ryzyk: popytu lub dostępności.

>>video: PPP zadziała, gdy ryzyko będzie podzielone właściwie

Inwestycje przedwyborcze

Wydaje się więc, że w takich okolicznościach sektor publiczny w Polsce powinien zdecydowanie postawić na PPP. Tak jednak wciąż się nie dzieje, choć niektóre dane mogą sprawiać inne wrażenie. W roku 2012 znacząco zwiększyła się w Polsce liczba przetargów na realizację inwestycji publicznych z wykorzystaniem partnerstwa publiczno-prywatnego. W jednak 2013 wzrosła też łączna wartość przedsięwzięć, na które te przetargi ogłoszono – do 4,6 mld zł. W dodatku wydaje się, że ten wzrostowy trend utrzyma się w 2013 i 2014 roku, choćby dlatego, że przyszły rok będzie dla polskich samorządów rokiem wyborczym, co zawsze oznacza wysyp nowych inwestycji, choćby tylko planowanych.

Problem w tym, że jeśli zestawi się statystyki z danymi porównawczymi i faktami, to już przestaje być optymistycznie. Po pierwsze: w przeciwieństwie do krajów zachodnich, które wykorzystują PPP na szerszą skalę, w Polsce przy jego użyciu realizuje się głównie projekty małe. Najczęściej za kilka, kilkanaście, najwyżej kilkadziesiąt milionów złotych (przy europejskiej średniej sięgającej 160 mln euro). Głównie dlatego, że w ostatnich latach niemal wszystkie nasze projekty PPP to projekty samorządowe.

Na Zachodzie za większość takich przedsięwzięć odpowiada rząd i jego agendy. W naszym kraju rząd może się obecnie pochwalić tylko jednym realizowanym projektem PPP – budową nowej siedziby sądu rejonowego w Nowym Sączu. Po drugie: w Polsce większość przetargów na realizację inwestycji w ramach PPP kończyła się dotąd fiaskiem – albo zostały anulowane, albo mimo rozstrzygnięcia, a nawet podpisania umów, inwestycja nie dochodziła do skutku.

W 2009 r. ogłoszono w Polsce 33 przetargi na inwestycje w ramach PPP, a podpisano tylko dwie umowy z prywatnymi partnerami. W 2010 r. przetargów było 51, a umów zaledwie 11. W 2011 r. – 36 i 11, zaś w 2012 r. roku na 57 przetargów przypadło tylko 9 umów. W latach 2009–2010 anulowano w Polsce aż 45 proc. postępowań przetargowych na projekty, które miały być realizowane przy użyciu PPP.

Efekt jest taki, że w naszym kraju przedsięwzięcia realizowane z wykorzystaniem PPP to mniej niż 1 proc. wszystkich inwestycji publicznych. Pod tym względem wśród krajów OECD jesteśmy na szarym końcu. Dla porównania: w Wielkiej Brytanii, która jest światowym liderem w stosowaniu tego modelu, ów wskaźnik wynosi 23 proc. W rozwoju PPP wyprzedzają nas jednak nie tylko kraje zachodnie, ale i takie, które są biedniejsze od nas, np. Indie, które do 2009 r. miały na swym koncie 450 zakończonych lub realizowanych inwestycji w ramach tego modelu.

Tegoroczny „Raport o partnerstwie publiczno-prywatnym w Polsce” wydany przez Centrum PPP (praca zbiorowa pod redakcją prof. Jerzego Hausera) dzieli dojrzałość rynku partnerstwa publiczno-prywatnego na trzy fazy. Polska jest dopiero w pierwszej, wstępnej fazie. W trzeciej, najbardziej zaawansowanej są Wielka Brytania i Australia, a w drugiej Niemcy, Hiszpania, Irlandia, Włochy, Francja, Holandia, Japonia, Kanada, Grecja, Portugalia, USA i Nowa Zelandia. W pierwszej fazie są oprócz nas m.in. Indie, Brazylia, Meksyk, Rosja, RPA, Rumunia czy Bułgaria, jednak z raportu wynika, że nawet te kraje wyprzedzają nas pod względem rozwoju PPP.

PPP-liczba-ogłoszonych-w-Polsce-przetargów-na-realizację-inwestycji-usługi

(infografika Darek Gąszczyk)

Za mało wiedzą

Dlaczego wypadamy w tej dziedzinie tak kiepsko? Dlaczego tyle przetargów na przedsięwzięcia PPP kończy się u nas fiaskiem? Przyczyn jest kilka. Jedną z głównych jest to, że pracownikom sektora publicznego w Polsce wciąż brakuje wystarczającej wiedzy i kompetencji w tej materii. W rezultacie instytucje publiczne w ogóle nie biorą się za PPP albo robią to w niewłaściwy sposób, np. ogłaszają przetarg na inwestycję, do której PPP nie powinno mieć zastosowania. Choćby dlatego, że stronie publicznej bardziej opłacałoby się ją przeprowadzić w tradycyjny sposób niż w ramach PPP.

Często jest tak, że samorządowcy, nie rozumiejąc w pełni tego modelu, chcą za dużo ryzyk przerzucić na partnera prywatnego. Ten nie może się na to zgodzić i przedsięwzięcie kończy się fiaskiem. Tak było np. w przypadku budowy sortowni odpadów w Przemyślu. Bardzo ciekawym przykładem jest pionierski w skali polski projekt budowy nowego szpitala powiatowego w Żywcu. Ma go budować za swoje pieniądze kanadyjski inwestor – firma InterHealth Canada, ale mimo że podpisał umowę z żywieckim starostwem powiatowym ponad dwa lata temu, do dziś inwestycja nie ruszyła. Z jednego powodu: kanadyjski inwestor nie może zamknąć finansowania tego przedsięwzięcia. Wziął bowiem na siebie aż trzy podstawowe ryzyka: budowy, dostępności i popytu.

Problem jest z tym ostatnim, bo popyt zależy od tego, jakie kontrakty uda się szpitalowi wynegocjować z Narodowym Funduszem Zdrowia. NFZ podpisuje kontrakty tylko na jeden rok i nie wiadomo, czy w kolejnych latach ich nie obetnie. Z tego powodu inwestor ma trudności z załatwieniem kredytu na budowę.

– Do trzech „P” powinno dopisać się literę „B” jak bank – tłumaczy Tomasz Korczyński z kancelarii prawnej Dentons, specjalizujący się w partnerstwie publiczno-prywatnym. – Bank powinien być w takim przedsięwzięciu od początku, a u nas często dołącza się go dopiero na końcu, gdy umowa między partnerem prywatnym i publicznym jest już podpisana. Stąd sytuacje, w których przedstawiciel banku mówi: nie ma możliwości skredytowania tego przedsięwzięcia na takich warunkach, jakie ze sobą wynegocjowaliście.

Adam Szejnfeld, poseł i ekspert gospodarczy PO, uważa, że główną barierą w rozwoju PPP w Polsce jest mentalność pracowników administracji publicznej i polityków, ich strach przed realizowaniem wspólnych projektów z partnerami prywatnymi.

– Wykreowano i upowszechniono u nas niemający nic wspólnego z rzeczywistością pogląd, że do trzech „P” często trzeba dopisywać czwarte. „P” jak prokurator – mówi. – Każdą aktywność funkcjonariusza publicznego na styku z biznesem, nawet samo spotkanie posła czy burmistrza z przedsiębiorcą, traktuje się u nas jako kryminogenne. Jak w takich warunkach ma kwitnąć PPP? Do tego trzeba dodać inną często występującą cechę naszych funkcjonariuszy publicznych. To ich podejście do inwestycji: mam pieniądze, to ją realizuję, nie mam, to nie realizuję, choć przy braku środków w budżecie mogliby ją zrealizować, wykorzystując partnerstwo publiczno-prywatne. PPP jednak jeszcze nie funkcjonuje w powszechnej świadomości jako sposób na realizację inwestycji publicznych.

Z przywołanego wyżej raportu o partnerstwie publiczno-prywatnym w Polsce, ale i z wypowiedzi najlepszych polskich ekspertów w tej dziedzinie (choćby Ireny Herbst, szefowej i założycielki Centrum PPP) wynika jednak, że za to, że pracownikom sektora publicznego wciąż brakuje wiedzy i kompetencji, że boją się projektów partnerstwa publiczno-prywatnego, odpowiada w dużej mierze rząd, nadal traktując PPP po macoszemu.

Polski rząd (wraz ze swymi agendami) sam realizuje obecnie tylko jeden i do tego mały projekt partnerstwa publiczno-prywatnego, co zachętą dla samorządów z pewnością nie jest. To jednak tylko jeden element. Wedle „Raportu o partnerstwie publiczno-prywatnym w Polsce” o dojrzałości danego rynku w tej dziedzinie przesądzają nie tylko liczba realizowanych projektów czy tempo ich przyrastania, ale także rozwiązania instytucjonalno-prawne decydujące o przejrzystości uruchamianych projektów, konkurencyjności i rzeczywistej korzystności oraz efektywności projektów PPP. Autorzy raportu przekonują, że takich rozwiązań w Polsce wciąż brakuje.

O co konkretnie chodzi? Po pierwsze o publiczne, rządowe agendy, które zajmowałyby się m.in. upowszechnianiem wiedzy na temat PPP i promowaniem tego modelu. W branych pod uwagę przez autorów raportu kilkunastu krajach europejskich i kilku pozaeuropejskich, gdzie PPP się rozwija, tylko w Szwajcarii, Hiszpanii i w Polsce nie ma rządowej instytucji, która ma się zajmować się partnerstwem publiczno-prywatnym (Centrum PPP to prywatna fundacja).

W większości krajów, w których skutecznie i na większą skalę wykorzystuje się tę formułę, obowiązują firmowane i formalnie zaakceptowane przez rząd procedury postępowania podczas przygotowywania projektów PPP. Są tam szczegółowe regulacje pokazujące, jak je przygotowywać. Tamtejsze rządy wskazują też i promują wzorce dobrych praktyk w tej dziedzinie. Są w tych krajach również publiczne agendy, które jeszcze przed etapem przygotowań do danego przedsięwzięcia analizują, czy stronie publicznej rzeczywiście bardziej opłacałoby się je realizować przy użyciu PPP niż w systemie tradycyjnym. W Polsce takich rozwiązań wciąż brakuje.

Nie ma też określonej strategii oraz polityki państwa, która bardziej ogólnie wskazywałaby, w jakich dziedzinach, kiedy i w jaki sposób można i powinno się realizować inwestycje publiczne w oparciu o PPP, jak rozwijać w Polsce ten model inwestowania. Taką politykę i strategię mają chociażby Indie, które starają się wykorzystać partnerstwo publiczno-prywatne do przyspieszenia swego rozwoju i poprawy infrastruktury.

Skutki tych zaniechań w Polsce są większe niż na pierwszy rzut oka się wydaje. W krajach zachodnich, ale i w Indiach, dziedziny, w których realizuje się najwięcej projektów partnerstwa publiczno-prywatnego, są odbiciem tamtejszych najpilniejszych potrzeb społecznych. Najwięcej projektów PPP dotyczy tam budowy dróg i transportu (ponad połowa), szpitali, szkół i obronności. W Polsce ta struktura jest na razie zupełnie inna. W latach 2009–2011 aż 37 proc. przedsięwzięć, które miały być realizowane przy użyciu PPP, to inwestycje w sport i rekreację, czyli m.in. osławione aquaparki czy stadiony.

PPP-struktura-sektorowa-ogłoszeń-o-przetargach-na-realizację--467x1500

(infografika Darek Gąszczyk)

W 2012 r. też zajęły one w tym zestawieniu pierwszą pozycję, choć ich udział procentowy znacząco się skurczył (do 19 proc.). Na drugim miejscu w 2012 r. była energetyka (18 proc.), na trzecim – kultura (11 proc.), a na czwartym razem parkingi, gospodarka wodociągowo-kanalizacyjna i edukacja (po 7 proc.). Taka struktura, według autorów „Raportu o partnerstwie publiczno-prywatnym w Polsce”, dowodzi braku umiejętności posługiwania się tym narzędziem oraz aktywności podmiotów władzy publicznej szczebla krajowego.

Ustawa wstrzymuje rozwój

Administracja centralna wciąż niechętnie i opornie likwiduje bariery prawne hamujące rozwój partnerstwa publiczno-prywatnego. Od trzech lat Centrum PPP bezskutecznie próbuje przekonać rząd do niewielkiej nowelizacji ustawy o finansach publicznych – chodzi o doprecyzowanie artykułu 124 ust. 4 i art. 236 ust. 4 tejże ustawy. W obecnym brzmieniu tych przepisów można je interpretować tak, że wszystkie wynikające z umowy PPP zobowiązania finansowe strony publicznej wobec partnera prywatnego to wydatki bieżące. Jeśli jednak przedmiotem tej umowy jest określona inwestycja, to zdaniem Ireny Herbst owe zobowiązania powinny być w dużej części kwalifikowane jako wydatki inwestycyjne.

Dlaczego to ma znaczenie? Ponieważ wysokość wydatków bieżących, a właściwie nadwyżka dochodów bieżących nad wydatkami bieżącymi, będzie w dużej mierze decydowała o tym, czy samorządy w Polsce zmieszczą się w nowym wskaźniku zadłużenia, który zacznie je obowiązywać od 2014 roku. Zaliczanie do takich wydatków wszystkich zobowiązań finansowych samorządu wobec partnera prywatnego będzie zniechęcać samorządowców do realizowania projektów partnerstwa publiczno-prywatnego.

– Udało się nam przekonać do tej nowelizacji wszystkie ministerstwa oprócz resortu finansów – opowiada Irena Herbst. – Ministerstwo Finansów tłumaczyło, że to rozwiązanie wprowadziłoby nierówność pomiędzy podmiotami publicznymi, to znaczy, że mogłyby z niego korzystać samorządy, ale inne instytucje publiczne już nie. Ale przecież nic nie stoi na przeszkodzie, by dla pozostałych podmiotów publicznych też przyjąć to rozwiązanie.

Szkoda, że nic się nie zmienia, bo mimo wszystkich barier coraz więcej samorządów w Polsce chciałoby realizować część swych planów inwestycyjnych przy użyciu PPP. Szkoda, bo mimo przeszkód wiedza polskich samorządowców w tej dziedzinie rośnie i przybywa bardzo ciekawych, nowatorskich przedsięwzięć samorządowych w ramach partnerstwa publiczno-prywatnego. Na przykład w Krakowie prywatny inwestor (włosko-polskie konsorcjum) ma w ramach PPP wybudować nowy cmentarz komunalny wraz ze spopielarnią zwłok. Nie brakuje jeszcze bardziej spektakularnych przykładów.

To m.in. budowa spalarni śmieci za ponad 700 mln zł w Poznaniu, rewitalizacja terenów przy dworcu PKP w Sopocie za 100 mln zł czy wymiana 2 tys. przystanków autobusowych w Warszawie. Te projekty robią wrażenie, są zachętą dla innych, jest na czym budować. By jednak doszło do przełomu, najpierw do PPP bardziej musi przekonać się polski rząd.

 

Autor tekstu: Jacek Krzemiński

źródło: obserwatorfinansowy.pl

Otwarta-licencja

 

 

Polskie sieci franczyzowe w Rumunii

Jak wynika z raportu opracowanego przez firmę ARSS, na rumuńskim rynku działa obecnie kilkanaście polskich sieci franczyzowych, m.in. Reserved, Cropp, Big Star, Tatuum, House, Coccodrillo, Franco Feruzzi, HD Heavy Duty, Pizza Dominium, Sphinx, Readys Greco oraz Meble Vox.

Dla sieci franczyzowych zainteresowanych wejściem na rynek rumuński przygotowaliśmy specjalną ofertę, obejmującą m.in.
tworzenie sieci franczyzowych w Rumunii, otwieranie salonów monobrandowych bądź wsparcie w pozyskaniu masterfranczyzobiorcy.

Raport ARSS;

Kariera zagraniczna polskich sieci franczyzowych

Poza granicami Polski rozwija się już ponad czterdzieści rodzimych sieci franczyzowych – wynika z raportu Akademii Rozwoju Systemów Sieciowych. Polskie firmy najczęściej sprzedają licencje w Czechach, na Słowacji i na Litwie, choć niektórym udała się ta sztuka także na zachodzie Europy.

Polski rynek franczyzowy rozwija się bardzo prężnie. Co roku powstaje kilkaset firm na licencji, najczęściej zakupionej od innego polskiego przedsiębiorcy (rodzimych konceptów jest ok. 600 na ok. 700 ogółem działających w Polsce). Sukces na polskim rynku zachęcił niektóre z tych sieci do ekspansji zagranicznej. Placówki poza granicami Polski posiada już 45 sieci rozwijających się u nas poprzez franczyzę, przy czym 35 udało się już sprzedać licencje zagranicznym franczyzobiorcom. Pozostałe dziesięć dysponuje
na razie jedynie jednostkami własnymi, co w wielu przypadkach wynika z przyjętej strategii związanej z tym, by rozpocząć rozwój w tej formule, a dopiero później przejść do pozyskiwania franczyzobiorców.

Ekspansja na Wschód i na Południe

Głównym kierunkiem rozwoju zagranicznego polskich sieci są Czechy, gdzie placówki pod swoją marką otworzyło już 19 firm rozwijających się poprzez franczyzę. Są to m.in. Reserved, Cropp, House, Atlantic, CCC, Coccodrillo, a więc głównie sieci odzieżowe
i obuwnicze, aczkolwiek znajdziemy tam także salony meblowe firm Kler oraz Vox, sklepy z podłogami Komfort, a także sklepy
z artykułami spożywczymi sieci Czas na herbatę i Żabka.

Polskie firmy niemal równie chętnie wchodzą na Słowację i na Litwę, w obu krajach działa już po 17 polskich sieci. Słowacja często jest krajem, od którego rodzime sieci zaczynają ekspansję poza Polską. Tak jest np. w przypadku sieci obuwniczej Ambra, sklepów
z zasłonami i firanami Eurofirany, sklepów z podłogami Majster, a także salonów fryzjerskich Trendy Hair Fashion.

Po kilkanaście polskich firm franczyzowych rozpoczęło rozwój w takich krajach jak Rosja, Ukraina i Rumunia. Ten ostatni
w szczególności upodobały sobie sieci gastronomiczne. Ich ekspansja zagraniczna na razie jest śladowa, poza granicami kraju pojawiło się dotychczas tylko 5 marek z tej branży, z czego trzy w Rumunii. Działa tam franczyzowy Sphinx, a także 3 własne pizzerie sieci Dominium oraz jedna placówka sieci Readys Greco serwującej dania kuchni śródziemnomorskiej.

Ekspansja w Europie Zachodniej jest już większą sztuką i udała się nielicznym. Najwięcej, bo aż 10 sieci pojawiło się w Niemczech.
Są to m.in. Big Star, Coccodrillo, Meble Vox, a także sklep ze specjałami klasztornymi – Benedicite. Warto dodać, że polskie sieci zaznaczyły swoją obecność także na niektórych bardzo egzotycznych bądź odległych rynkach takich jak np. Liban (Big Star), Chiny (Tatuum), Arabia Saudyjska (Coccodrillo, Inglot) czy Stany Zjednoczone (Inglot, Vacu Fit).

Obcokrajowcy polubili polską odzież…

Najwięcej polskich firm, które zdecydowały się na rozwój zagraniczny, wywodzi się z branży odzieżowej, obuwniczej i galanterii skórzanej. Jest ich 25, a więc stanowią ponad połowę wszystkich rodzimych konceptów obecnych poza Polską. Oprócz marek z Grupy LPP (Reserved, Cropp, House), które mogą poszczycić się najliczniejszymi sieciami zarówno w kraju jak i poza nim, na uwagę zasługuje także ekspansja takich firm jak Atlantic, CCC, Big Star, Tatuum, Funk’n’Soul, Wittchen, Gino Rossi oraz Coccodrillo.

Każda z tych firm uruchomiła poza granicami Polski powyżej 20 salonów monomarkowych, większość z nich działa na licencjach franczyzowych. Dla przykładu, producent bielizny Atlantic posiada pod swoją marką 58 sklepów w dziewięciu krajach Europy Środkowej i Wschodniej, z czego 50 prowadzonych jest przez franczyzobiorców.
Jedynie własne placówki posiada na razie CCC (ponad 40 salonów w Czechach) oraz Wittchen (29 monobrandowych placówek
w Rosji, na Ukrainie, Białorusi, Litwie oraz w Czechach). Obie firmy zapowiadają jednak kontynuację rozwoju poprzez franczyzę.
CCC w najbliższych miesiącach zamierza rozpocząć sprzedaż licencji na placówki franczyzowe na Ukrainie i w Rosji. Także w tych krajach chce przypieszyć ekspansję Wittchen.

… oraz kosmetyki, meble i żywność

Pozostałe branże, których przedstawiciele postawili na rozwój zagranicznych oddziałów pod własną marką, to: gastronomia, sklepy
z artykułami urządzania wnętrz, sklepy spożywcze, salony urody i sklepy z kosmetykami, nieruchomości oraz usługi związane
z planowaniem wesel. Najbardziej spektakularnymi osiągnięciami mogą się poszczycić takie sieci jak: Vacu Fit, Inglot, Meble Vox oraz Żabka.
Firma Vacu Fit to producent kapsuł próżniowych i termalnych wspomagających odchudzanie. Uruchamia ona partnerskie salony – Ambasady Urody Vacu Fit – w Polsce i za granicą. W sumie ma ich ok. 300, działają w takich krajach jak np. San Marino, Irlandia, Anglia, Portugalia, Włochy, a także USA.
Producent kosmetyków Inglot dysponuje siecią ok. 70 salonów zagranicznych własnych i franczyzowych, często w lokalizacjach bardzo prestiżowych (np. Nowy Jork czy Las Vegas) oraz egzotycznych (np. 18 sklepów w Australii, 12 w Zjednoczonych Emiratach Arabskich, 3 w Indiach, a po jednym m.in. w Omanie czy Katarze).
Żabka jest własnością czeskiego funduszu inwestycyjnego Penta Investment, ale pomysł na tę sieć narodził się w Polsce 12 lat temu. Wypracowane przez lata know-how sklepów convenience rozwijanych w systemie ajencyjnym przeniesione zostało w 2008 r.
na rynek czeski, gdzie powstało już ponad 100 takich jednostek.
Meble Vox posiadają ok. 40 salonów firmowych w 13 krajach Europy Środkowo-Wschodniej. Ten region pozostaje bowiem cały czas głównym ośrodkiem ekspansji polskich sieci.

Jednym się nie udało, następni próbują

Historia ekspansji polskich sieci poza granicami kraju nie jest niestety usłana wyłącznie trafionymi inwestycjami. Z obecności za granicą wycofały się już m.in. takie sieci jak Monnari czy Diverse – obie ze względu na problemy finansowe swoich właścicieli. Zamknięte zostały także Instytuty Kosmetyczne Dr Ireny Eris uruchomione w latach 2002-2007 w Moskwie, Bogocie, Kaliningradzie i Pradze,
a także pizzeria Gruby Benek, która została otwarta w ubiegłym roku w Berlinie, w tym zaś zlikwidowana.

Nie zraża to kolejnych firm, która planują pojawić się ze swoimi konceptami za granicą. Mowa o przynajmniej dwóch sieciach gastronomicznych, choć dotychczas żadna polska firma z tej branży nie zrobiła zawrotnej kariery poza Polską. Niemniej plany takie ma Biesiadowo (obecnie sieć ok. 60 pizzerii w Polsce), które poszukuje masterfranczyzobiorców na poszczególnych rynkach zagranicznych.

Dość zaawansowane prace w tym zakresie trwają w firmie Salad Story posiadającej sieć barów sałatkowych. W przyszłym roku chce ona otworzyć pierwsze lokale własne w Niemczech. Nie wyklucza jednak, że później będzie sprzedawać licencje, podobnie jak
w Polsce. Sieć może pojawić się także we Francji, Belgii i Szwajcarii. Salad Story wciąż zastanawia się nad tym, w jakie formule rozwijać sieć na tych rynkach. Pojawiła się bowiem firma zainteresowana rozwojem konceptu w tych krajach i niewykluczone, że zostanie ona masterfranczyzobiorcą Salad Story na Francję, Belgię i Szwajcarię.
Nad udostępnieniem konceptu za granicę pracuje także sieć S Plus zajmująca się autodetailingiem. Obecnie ma 13 salonów w naszym kraju. Firma przygotowuje się do sprzedaży licencji master na Czechy. Nasi południowi sąsiedzi będą także jednym z kierunków ekspansji notowanej na New Connect firmy szkoleniowej Lauren Peso, która w kraju sprzedała już osiem licencji na prowadzenie swoich oddziałów w poszczególnych regionach.

Romania Expo dziękuje autorce, Pani Joannie Cabaj–Bonickiej (tel. 783-367-901, e-mail: jcabaj@arss.com.pl), za zgodę na publikację artykułu.

—–

Pełny raport Akademii Rozwoju Systemów Sieciowych o polskich sieciach franczyzowych za granicą można przeczytać, wchodząc
na stronę FranczyzawPolsce.pl.

O ARSS
Akademia Rozwoju Systemów Sieciowych to zespół specjalistów, który ma wieloletnie doświadczenie zawodowe w takich obszarach jak franczyza – franchising oraz budowa i zarządzanie systemami sieciowymi. Naszą misją jest dostarczanie klientom indywidualnie dopasowanych rozwiązań odpowiadających ich specyficznym potrzebom w zakresie tworzenia i funkcjonowania systemów sieciowych – własnych, franczyzowych, agencyjnych, licencyjnych i dystrybucyjnych. Wiemy bowiem, że franczyza – franchising nie zawsze jest najlepszą metodą na budowę sieci placówek handlowych lub usługowych. Wysoki standard i szeroki zakres świadczonych usług, unikalne kompetencje i kwalifikacje naszych konsultantów oraz najwyższe standardy etyczne prowadzonej działalności powodują,
że jesteśmy liderem w doradztwie we franczyzie (franchisingu) i innych systemach sieciowych. I choć franczyza – franchising nie ma dla nas tajemnic to specjalizujemy się także w tematyce badań marketingowych, w szczególności w zakresie badań tajemniczy klient.

 

Polskie sieci franczyzowe w Rumunii – zarys usług

 

WPROWADZANIE POLSKICH SIECI FRANCZYZOWYCH DO RUMUNII

• Przygotowanie wstępnego pakietu franczyzowego na rynek rumuński
• Dostosowanie oferty franczyzowej do rynku rumuńskiego
• Wdrożenie systemu
• Uzyskanie ochrony prawnej znaków towarowych i wzorów przemysłowych
• Rejestracja rumuńskiej spółki-córki lub spółki celowej (w zależności od przyjętego modelu biznesowego)
• Rekrutacja franczyzobiorców
• Wsparcie działalności bieżącej, obsługa prawno-księgowa
• Outsourcing usług dla franczyzobiorców (szkolenia, rekrutacje, dobór lokalizacji, logistyka itp.)
• Outsourcing działań kontrolnych
• Działania promocyjno-marketingowe

 

OTWIERANIE SALONÓW MONOBRANDOWYCH W RUMUNII

• Pozyskiwanie powierzchni komercyjnych
• Rekrutacja i szkolenia pracownicze
• Rejestracja rumuńskiej spółki-córki lub spółki celowej (w zależności od przyjętego modelu biznesowego)
• Wspieranie działalności bieżącej, obsługa prawno-księgowa
• Optymalizacja procesu dostaw

 

POZYSKIWANIE RUMUŃSKICH MASTERFRANCZYZOBIORCÓW

• Adaptacja prospektów informacyjnych na potrzeby rynku rumuńskiego
• Rekrutacje masterfranczyzobiorców
• Preselekcje kandydatów na masterfranczyzobiorców, analizy due dilligence

 

Koniec naboru wniosków do POSCCE Poddziałanie 3.3.2.

Zakończył się nabór wniosków o przyznanie dotacji unijnych z Sektorowego Programu Operacyjnego Wzrost Konkurencyjności Gospodarki (POSCCE), Poddziałanie 3.3.2.

W ramach Poddziałania 3.3.2. „Wsparcie rozwoju systemów handlu elektronicznego oraz innych biznesowych rozwiązań on-line” można było starać się o dotację na kwotę od 45.000 do 2.300.000 RON. Uprawnione do otrzymania dotacji były mikroprzedsiębiorstwa oraz MSP zainteresowane wdrożeniem lub rozwojem systemów handlu elektronicznego.

Romania Expo aktywnie uczestniczyła w promocji możliwości inwestycyjnych w Rumunii, poprzez doradztwo i działalność informacyjną dla firm polskich zainteresowanych uzyskaniem środków unijnych na rozwój swojej działalności na terenie Rumunii.

Przygotowaliśmy dla naszych Klientów wnioski o dofinansowanie z POSCCE 3.3.2 projektów o łącznej  wartości około 3.500.000 RON (778.000 EUR).

Zgodnie z naszymi informacjami rumuńskie ministerstwo otrzymało ponad 600 wniosków. Do rozdysponowania w ramach Poddziałania jest 168.000.000 RON.

Konferencja dla eksporterów, Kraków, 20 września 2011 r.

Instytut Aurea Libertas i firma Semper Omni zapraszają na konferencję

„Polskie przedsiębiorstwa na rynkach zagranicznych: niemieckim, ukraińskim, norweskim, rumuńskim i amerykańskim. Przedsięwzięcia eksportowe finansowane ze środków UE”.

Konferencja odbędzie się 20 września br. w Krakowie.

Na zaproszenie organizatorów prezentacje nt. perspektyw wejścia polskich firm na rynki zagraniczne wygłoszą eksperci ds. poszczególnych krajów. Informacje o możliwościach oferowanych przez rynek rumuński przedstawi ekspert Romania Expo.

Dotacje unijne w Rumunii – duże zainteresowanie polskich firm

Rumuńskie firmy coraz odważniej korzystają ze wsparcia oferowanego przez Unię Europejską. Naturalnie po dotacje europejskie w Rumunii może sięgnąć również każda rumuńska spółka, której właścicielem jest zagraniczna osoba fizyczna lub prawna. Obecnie działalność gospodarczą na rumuńskim rynku prowadzi 596 spółek z udziałem kapitału polskiego; z reguły są to rumuńskie spółki córki polskich firm lub spółki należące do indywidualnych przedsiębiorców prowadzących działalność gospodarczą w Rumunii. W ostatnich miesiącach można zaobserwować wyjątkowo duże zainteresowanie polskich firm pozyskaniem dotacji unijnych w Rumunii.

Z łącznej kwoty 27,64 mld euro* funduszy europejskich, jakie dostępne są w Rumunii w latach 2007-2013, do sierpnia br. rozdysponowano na rzecz rumuńskich beneficjentów nieco ponad połowę – 52,7% (14,57 mld euro), natomiast faktycznie wypłacono niespełna 19% (5,25 mld euro). Do końca 2013 r. firmy rumuńskie mogą zatem ubiegać się o pozyskanie dotacji unijnych z pozostających do zakontraktowania 13,07 mld euro.

Przyznane Rumunii środki z funduszy europejskich dystrybuowane są m.in. poprzez następujące programy operacyjne:
1. Sektorowy Program Operacyjny Wzrost Konkurencyjności Gospodarki
2. Sektorowy Program Operacyjny Transport
3. Sektorowy Program Operacyjny Środowisko
4. Regionalny Program Operacyjny
5. Program Operacyjny Rozwój Sprawności Administracyjnej
6. Program Operacyjny Rozwój Zasobów Ludzkich
7. Program Operacyjny Pomoc Techniczna
8. Narodowy Program Rozwoju Obszarów Wiejskich
9. Program Operacyjny Rybołówstwo

W ramach cieszącego się największym zainteresowaniem przedsiębiorstw rumuńskich PO Wzrost Konkurencyjności Gospodarki, w okresie sierpień – grudzień 2011 będą prowadzone nabory m.in. do następujących poddziałań:
1.1.1 „Finansowe wsparcie inwestycji małych i średnich przedsiębiorstw”
2.3.1 „Wsparcie innowacyjnych przedsiębiorstw typu start-up i spin-off”
2.3.3 „Upowszechnianie innowacji w działalności przedsiębiorstw”
3.3.1 „Pomoc we wdrażaniu zintegrowanych systemów informatycznych oraz innych aplikacji związanych z zarządzaniem przedsiębiorstwem”
3.3.2 „Wsparcie rozwoju systemów handlu elektronicznego oraz innych biznesowych rozwiązań on-line”
5 września premier Rumunii, Emil Boc, ponowił zapowiedź utworzenia ministerstwa funduszy europejskich, które m.in. będzie odpowiedzialne za koordynację prac instytucji przyznających dotacje unijne w Rumunii.
* w podanych kwotach nie zostały uwzględnione dotacje unijne dostępne z Europejskiego Funduszu Gwarancji Rolnych
Źródło: rumuńskie ministerstwa (MAI, MFP, MTI, MMP, MECMA, MMFPS, MDRT, MCSI), rumuńskie rządowe media informacyjne, TVR

Ułatwienia dla młodych przedsiębiorców

Rząd rumuński w rozporządzeniu z dnia 2 lutego 2011 r. wprowadził możliwość zakładania nowego rodzaju spółek handlowych – SRL-D (Debutant), tj. spółek z ograniczoną odpowiedzialnością dla przedsiębiorców rozpoczynających działalność gospodarczą, którzy nie ukończyli 35. roku życia.

Zalety zawiązania spółki SRL-D:

  • Możliwość otrzymania dofinansowania w wysokości maksymalnie 50% wartości inwestycji przedstawionej w biznesplanie, nie więcej niż 10.000 euro. Przedsiębiorca musi jednak wykazać zdolność do sfinansowania pozostałej części.
  • Możliwość uzyskania gwarancji kredytowej na 80% kredytu niezbędnego do zrealizowania inwestycji przedstawionej w biznesplanie (na kwotę nie większą niż 80.000 euro).
  • Zwolnienie ze składek na ubezpieczenia społeczne w części pokrywanej przez pracodawcę. Zwolnienie to może dotyczyć maksymalnie 4 etatów, a kwota wynagrodzenia, od której młody przedsiębiorca nie ma obowiązku uiszczać składek, nie może przekroczyć średniej krajowej.
  • Młodzi przedsiębiorcy są zwolnieni z opłat za rejestrację spółki.
  • Młodzi przedsiębiorcy mają możliwość skorzystania z bezpłatnego doradztwa gospodarczego.

 

Rumuńska spółka SRL-D może zostać założona przez maksymalnie pięciu „debiutantów”. Każdy ze wspólników SRL-D musi spełniać łącznie następujące warunki:

  • Wiek do 35 lat oraz pełna zdolność do czynności prawnych.
  • Nigdy wcześniej nie był wspólnikiem ani członkiem zarządu w spółce prowadzącej działalność w którymkolwiek kraju UE.
  • Złożył, pod groźbą sankcji karnych, oświadczenie, że spełnia warunek określony w punkcie 2.

Nowe prawo jest częścią rumuńskiego programu stymulowania przedsiębiorczości wśród ludzi młodych. Program jest wdrażany przez rumuńskie Ministerstwo Gospodarki, Handlu i Otoczenia Biznesu.

 

Branżowa misja gospodarcza do Rumunii (sieci franczyzowe)

Romania Expo, we współpracy z rumuńską organizacją franczyzową, zaprasza do udziału w branżowej misji gospodarczej do Rumunii (Bukareszt) w dniach 20-23 maja 2011 r.

Do udziału w misji zapraszamy franczyzodawców zainteresowanych rozwojem sieci franczyzowej na rynku rumuńskim poprzez m.in.:
sprzedaż licencji master na rynek rumuński;
rozwój sieci franczyzowej w Rumunii;
otwarcie własnych sklepów/lokali monobrandowych.

Celem misji jest prezentacja oferty polskich franczyzodawców zainteresowanych ekspansją na rynek rumuński, poznanie możliwości współpracy oraz oczekiwań rumuńskich partnerów handlowych, nawiązanie kontaktów biznesowych z potencjalnymi partnerami rumuńskimi.

———-
OFERTA I – WARIANT PEŁNY:
przygotowanie materiałów promocyjno-informacyjnych firmy w j. rumuńskim;
szkolenie na temat prawodawstwa rumuńskiego w zakresie franczyzy;
prezentacja oferty franczyzodawcy na targach franczyzowych;
udział przedstawiciela Romania Expo władającego językiem polskim i rumuńskim w spotkaniach z potencjalnymi kontrahentami rumuńskimi;
kompleksowa organizacja wyjazdu do Rumunii.

OFERTA II – WARIANT PODSTAWOWY:
przygotowanie materiałów promocyjno-informacyjnych firmy w j. rumuńskim;
prezentacja oferty franczyzodawcy na targach franczyzowych przez personel Romania Expo, bez konieczności osobistego udziału franczyzodawcy w targach.

Zapisz się na newsletter!

Będziemy dostarczali Ci wieści z rynku, porady ekspertów oraz informacje o najważniejszych targach, wystawach i konferencjach.

free newsletter templates powered by FreshMail